4BT (Tech)Zdalne Lekcje

język polski 4 BT 20- 21.04.2020 r.

Język polski 4 BT- 20.04.2020 r., 21.04.2020 r.

Temat: Przygotowanie do egzaminu maturalnego- ćwiczenia pracy z tekstem, rozprawka problemowa. ( 2 godz. lekcyjne)

Dzień dobry,

Na ostatnich zajęciach omówiliśmy różne ujęcia problematyki Holocaustu w literaturze polskiej. Szczególną uwagę poświęciliśmy różnym typom form literatury opisującej Holocaust, czyli: relacje bezpośrednie, wywiady, zapisy rozmów, fikcja literacka.

Na kolejnych dwóch godzinach zajęć postarajcie się scharakteryzować życie w getcie podczas okupacji na podstawie różnych źródeł, czyli fragmentu książki, tekstu naukowego oraz dziennikarskiej opowieści.

Przypominam, że pisemna część egzaminu zdawanego jako przedmiot obowiązkowy na poziomie podstawowym sprawdza umiejętność rozumienia czytanego tekstu nieliterackiego i pisania własnego tekstu w związku z tekstem literackim zamieszczonym w arkuszu.

Ćwiczenie 1

Pierwszy tekst to fragment znanej Wam książki „Zdążyć przez Panem Bogiem” Hanny Krall. Przeczytaj fragment tekstu i opracuj odpowiedzi.

Tekst: Hanna Krall, Zdążyć przed Panem Bogiem

… Słuchaj, moje dziecko. Czy ty wiesz, czym był wtedy chleb w getcie? Bo jak nie wiesz, to nigdy nie zrozumiesz, dlaczego tysiące ludzi mogło dobrowolnie przyjść i z chlebem jechać do Treblinki. […]

Tutaj rozdawali, w tym miejscu. Podłużne, rumiane bochenki sitka.

I wiesz co?

I ludzie szli, porządnie, czwórkami, po ten chleb, a potem do wagonu. Chętnych było tylu, że musieli

w kolejce stać, dwa transporty dziennie już trzeba było odprawiać do Treblinki – i jeszcze nie mogły pomieścić wszystkich, którzy się zgłaszali.

Owszem – my wiedzieliśmy. […] napisaliśmy o wszystkim w naszej gazetce – i nie uwierzyli. „Oszaleliście”

– mówili, kiedy próbowaliśmy ich przekonać, że to nie do pracy ich wiozą. „Posłano by nas na śmierć

z chlebem? Tyle chleba zmarnowaliby?!”. […]

Odprowadziłem czterysta tysięcy ludzi na ten plac. […]

Na spotkanie z przedstawicielami partii jechał tramwajem, po raz pierwszy od wyjścia z getta jechał

tramwajem i stała się z nim wtedy straszna rzecz. Zapragnął nie mieć twarzy. Ale nie dlatego, że ktoś zwróci uwagę na niego i go wyda, tylko poczuł, że ma odrażającą, czarną twarz. Twarz z plakatu ŻYDZI – WSZY –TYFUS PLAMISTY. A tu wszyscy stoją dookoła i mają jasne twarze. Są ładni, spokojni, mogą być spokojni, bo są świadomi swojej jasności i urody.

Wysiadł na Żoliborzu, przy domkach, ulica była pusta i tylko jedna starsza pani podlewała kwiaty

w ogródku. Popatrzyła na niego zza siatki, a on starał się tak iść, żeby go prawie nie było, żeby jak najmniej miejsca zająć w tej słonecznej przestrzeni.

Pokazywali dziś w telewizji Krystynę Krahelską. Też miała jasne włosy. Pozowała Nitschowej do pomnika Syreny, pisała wiersze, śpiewała dumki i zginęła w warszawskim powstaniu wśród słoneczników.

Jakaś pani opowiadała o niej – że biegła przez ogrody, a była tak wysoka, że nie mogła, nawet pochylona, w tych słonecznikach się schronić.

Jest więc ciepły, sierpniowy dzień. Ona upięła sobie z tyłu długie jasne włosy. Napisała Hej, chłopcy, bagnet na broń, opatrzyła rannego, a teraz biegnie w słońcu.

Cóż to za piękne życie i piękna śmierć. Prawdziwie estetyczna śmierć. Tylko tak należy umierać. Ale tak żyją i umierają piękni i jaśni ludzie. Czarni i brzydcy żyją i umierają nieefektownie: w strachu i ciemności. […]

Czarni i brzydcy leżą osłabli z głodu w wilgotnej pościeli i czekają, aż ktoś przyniesie im owies na wodzie albo coś ze śmietnika. Wszystko jest tam szare – twarze, włosy, pościel. Oszczędnie palą karbidówkę. Ich dzieci wyrywają na ulicy przechodniom paczki z rąk w nadziei, że tam jest chleb, i natychmiast wszystko pożerają. W szpitalu dają spuchniętym z głodu dzieciom po pół jajka w proszku i po pastylce cebionu dziennie– to już dzielą lekarze, bo nie można narażać salowej, która też jest spuchnięta, na mękę dzielenia.

(Tylko biały personel szpitalny ma przydział żywności: po pół litra zupy i sześć deka chleba na osobę. Na specjalnym zebraniu postanowiono zrezygnować z dwustu gramów zupy i dwóch deka chleba i podzielić to wśród palaczy i salowych. W ten sposób wszyscy mieli jednakowo: po trzysta gramów zupy i cztery deka chleba na osobę).

Na Krochmalnej 18 trzydziestoletnia kobieta, Rywka Urman, odgryzła kawałek swojego dziecka, Berka

Urmana, lat dwanaście, zmarłego z głodu poprzedniego dnia. Ludzie otaczali ją na podwórku w ciszy, w całkowitym milczeniu. Miała szare, potargane włosy, szarą twarz i obłąkane oczy. Przyjechała policja i spisała protokół. Na Krochmalnej 14 znaleziono na ulicy zwłoki dziecka w stanie rozkładu, porzucone przez matkę, Chudesę Borensztajn, numer mieszkania 67, dziecku było na imię Moszek. (Wózek pogrzebowy Towarzystwa „Wieczność” zabrał zwłoki, a Borensztajn Chudesa zeznała, że podrzuciła je na ulicy, bo gmina nie chce chować bez pieniędzy, zresztą ona też niedługo umrze). Ludzi prowadzi się do łaźni na odwszenie.

Przed łaźnią na Spokojnej ludzie czekali na ulicy dzień i noc, a kiedy rano przywieziono zupę tylko dla dzieci, trzeba było sprowadzić policję, żeby odgoniła tłum, który wyrywał dzieciom jedzenie.

Śmierć z głodu była równie nieestetyczna jak życie. „Niektórzy zasypiają na ulicy z kęsem chleba

w ustach lub w czasie wysiłku fizycznego, na przykład w czasie biegu za zdobyciem chleba”.

To jest fragment pracy naukowej.

Lekarze w getcie prowadzili badania nad głodem, bowiem mechanizm śmierci głodowej był wtedy dla

medycyny niejasny i należało wykorzystać nadarzającą się szansę. […]

A oto i niektóre rezultaty badań przedstawione w pracy: „Choroba głodowa. Badania kliniczne nad głodem wykonane w getcie warszawskim w 1942 r.”.

12 Karta pracyRozróżniamy trzy stopnie wychudzenia: I stopień, w którym ma miejsce utrata nadmiaru tłuszczu. Wygląda się wtedy młodziej niż zwykle. „Spotykaliśmy się z tym objawem często w okresie przedwojennym po powrocie pacjentów z Karlsbadu, Vichy itd.”. Do II stopnia wychudzenia należą prawie wszystkie spostrzegane przez nas przypadki. Wyjątek stanowią przypadki III stopnia w postaci charłactwa głodowego, będącego najczęściej stanem przedśmiertnym.

Przejdźmy do opisu zmian w poszczególnych układach i narządach.

Waga wynosiła przeciętnie od 30 do 40 kg i była niższa o 20–25 proc. od wagi przedwojennej. Najniższa waga wynosiła 24 kg u kobiety trzydziestoletniej. Skóra jest blada, nieraz bladosina.

Paznokcie, szczególnie u rąk, są szponowate… […] Twarz jest bez wyrazu, maskowata.

Stwierdza się bardzo obfity meszek na całym ciele, zwłaszcza u kobiet […]. Stan psychiczny charakteryzuje się ubóstwem myśli. Z czynnych, energicznych, ludzie zmieniają się w apatycznych i ospałych. Są prawie zawsze senni. O głodzie nie pamiętają, nie zdają sobie sprawy z jego istnienia, jednakże na widok chleba, słodyczy lub mięsa stają się nagle agresywni, pożerają go łapczywie, mimo że narażają się na bicie, od którego nie umieją się bronić ucieczką. […]

Ludzie czekali na załadowanie do wagonów w budynku szkolnym. Wyciągano ich stamtąd kolejno, piętrami, więc z parteru uciekali na pierwsze piętro, z pierwszego na drugie, a były tylko trzy piętra, więc na trzecim kończyła się ich aktywność i energia, bo wyżej nie można było iść. Na trzecim piętrze była wielka sala gimnastyczna. Leżało tam na podłodze kilkaset osób. Nikt nie stał, nikt nie chodził, nikt się w ogóle nie ruszał, ludzie leżeli, apatyczni i milczący.

W sali była wnęka. We wnęce kilka własowców – sześciu, ośmiu może – gwałciło dziewczynę. Stali w kolejce i gwałcili ją i kiedy kolejka się skończyła, dziewczyna wyszła z wnęki, przeszła przez całą salę, potykając się o leżących, biała, naga, zakrwawiona, i usiadła w kącie. Tłum wszystko widział i nikt nie powiedział ani słowa. […]

– …czy ludzie się kochali. Otóż być z kimś to była w getcie jedyna możliwość życia. Człowiek zamykał się z drugim człowiekiem – w łóżku, w piwnicy, gdziekolwiek, i do następnej akcji już nie był sam.

Jednemu zabrali matkę, drugiemu ojca zastrzelili na miejscu, siostrę wywieźli w transporcie, więc jeśli

ktoś cudem uciekł i jeszcze żył, to musiał przylgnąć do innego żywego człowieka….

 

Pytania do tekstu: „Getto we wspomnieniach Marka Edelmana”

 

a) Wytłumacz, jakie znaczenie miał chleb dla ludzi zamkniętych w getcie.

b) Wyjaśnij, dlaczego Marek Edelman „zapragnął nie mieć twarzy”.

c) Odpowiedz, dlaczego narrator przywołuje postać Krystyny Krahelskiej.

d) Opisz zmiany, które następowały w ludziach pod wpływem głodu.

e) Czym był Umschlagplatz? Scharakteryzuj zachowanie ludzi, którym groziła deportacja.

f) Jak można wytłumaczyć częstsze niż w czasie pokoju związki między ludźmi?

 

Sprawdź, czy poprawnie zanalizowałeś tekst –  Odpowiedzi- karta pracy 1

 

Ćwiczenie 2

Przeczytaj tekstu naukowy „Historia Żydów polskich przed, w czasie i po Zagładzie” i odpowiedz na pytania.

Tekst: Barbara Engelking, Feliks Tych, Andrzej Żbikowski, Jolanta Żyndul, Pamięć. Historia

Żydów polskich przed, w czasie i po Zagładzie, Warszawa 2004

„ Od poziomu odizolowania getta zależały możliwości kontaktu ze światem zewnętrznym, a więc i warunki życia w gettach – możliwości zdobywania pożywienia, szmuglu, handlu, zarobku. Na getta wybierano wszędzie najstarsze, najnędzniejsze dzielnice miast i miasteczek. Wiele domów nie miało elektryczności, gazu, pozbawione było kanalizacji. Od początku panowała w gettach, zwłaszcza w dużych miastach, niespotykana gdzie indziej ciasnota. W Warszawie i Łodzi – dwóch największych gettach (skupiających łącznie 25% polskich Żydów) – na izbę przypadało przeciętnie 6–8 osób, a wśród najbiedniejszych przesiedleńców i uchodźców – nawet 10 osób. To zagęszczenie, zwłaszcza przy niemożliwości zachowania higieny i braku środków czystości (w warszawskim getcie kawałek mydła przydzielano na kartki co kilka miesięcy), sprzyjało szerzeniu się epidemii i stanowiło dodatkową torturę psychiczną i fizyczną, powiększało śmiertelność.

Żydom zamkniętym za murami najbardziej jednak dokuczał głód. W rozmaitych gettach różnie wyglądała sytuacja aprowizacyjna. Im były one mniejsze, tym mniej rygorystycznie pilnowano ich granic, tym łatwiej więc mogli Żydzi handlować i kupować żywność, uzupełniając głodowe przydziały. Getta większe – Radom, Lublin, Częstochowa – miały ogromne trudności z zaopatrzeniem, ale nie zagrażał im głód. Natomiast dziesiątkował on ludność w Warszawie i Łodzi. W getcie warszawskim, w okresie zaledwie dwu i pół roku jego istnienia, w wyniku głodu i chorób zmarło ok. 100 tys. osób, co stanowiło 27% wszystkich jego mieszkańców, w getcie łódzkim w ciągu czterech i pół roku zmarło 45 327 osób, tj. ponad 24% ludności.

[…]

Koszty utrzymania jednego mieszkańca getta łódzkiego zostały przez Niemców ustalone na 23 fenigi

(koszt utrzymania więźnia – 40–50 fenigów). Raz na tydzień, dziesięć dni Żydzi łódzcy mogli kupić 2–2,5 kg chleba, niewielkie i zmienne ilości jarzyn, mąki, tłuszczów, cukru, mięsa oraz jedno jajko na miesiąc. W Warszawie na miesięczne kartki aprowizacyjne można było kupić 2,5 kg chleba (w czterech ratach), ok. 20 dkg cukru, czasem – brukiew, ziemniaki, kiszoną kapustę, marmoladę i mydło. […]

Usiłując zapobiegać masowej śmierci głodowej, żydowska administracja i organizacje społeczne w wielu gettach uruchamiały tzw. kuchnie ludowe, które z centralnych przydziałów gotowały zupy dla najuboższych, wydawane za darmo lub za minimalną opłatą. […] W Warszawie dożywiano dzieci w szkołach i świetlicach; jesienią 1942 r. wydawano tu 120 tys. zup dziennie. Nie były one zbyt pożywne (ich wartość odżywczą obliczanona 160–200 kalorii), ale dla wielu były jedynym posiłkiem w ciągu dnia. […]

14 Karta pracyStłoczona w gettach ludność żyła w tragicznych warunkach – pozbawiona źródeł utrzymania, podstawowych środków do życia, wyprzedawała swoją własność, by przeżyć. Istniejące mimo ograniczeń sposoby kontaktu ze światem poza gettem sprzyjały powstaniu szczególnego rodzaju wymiany handlowej pomiędzy gettem a tzw. stroną aryjską – szmuglu. W jedną stronę przerzucano sprzedawane przez Żydów dobra i wytwory ich pracy, w drugą natomiast najbardziej pożądany towar – żywność. […]

Szmuglem indywidualnym zajmowali się mieszkańcy gett mający możliwość wychodzenia poza mury

[…] lub wychodzący nielegalnie na stronę aryjską. […] Prawdziwymi bohaterami szmuglu indywidualnego były dzieci. […] Szyto im specjalne płaszcze, z dużymi wewnętrznymi kieszeniami, w które dzieci chowały kilogramy ziemniaków, cebuli czy innych towarów. Dzieci bywały głównymi zaopatrzeniowcami, nierzadko od ich odwagi i sprytu zależało przetrwanie całej rodziny. Były często zatrzymywane i rewidowane, bite; wiele z nich zapłaciło życiem za swoje bohaterstwo.

Pytania do tekstu: „Getto w źródle naukowym”

a) Odpowiedz, od czego zależały warunki życia w poszczególnych gettach.

b) Określ, w jakich częściach miasta tworzono getta. W jakim celu wybierano takie dzielnice?

c) Opisz skutki nadmiernego zagęszczenia w gettach.

d) Scharakteryzuj problem głodu wśród Żydów.

e) Wytłumacz, jak radzono sobie z ograniczonym dostępem do żywności.

f) Odpowiedz, co – oprócz olbrzymiego zagęszczenia i głodu – było przyczyną wysokiej śmiertelności Żydów.

Sprawdź, czy poprawnie zanalizowałeś tekst- Odpowiedzi- karta pracy 2

 

Ćwiczenie 3

Przeczytaj dziennikarską opowieść o losach emisariusza do warszawskiego getta– Jana Karskiego„Opowieść o emisariuszu”  i odpowiedz na pytania.

Tekst: E. Thomas Wood, Stanisław Maria Jankowski, Karski. Opowieść o emisariuszu,

Kraków – Oświęcim 1996

„ Jan i Feiner1 weszli do bramy kamienicy przy Muranowskiej 6, po „aryjskiej” stronie muru getta. Przywitał ich tam dozorca, występujący pod imieniem „Staszek”, i poprowadził do piwnicy. Tam czekał na nich dwudziestojednoletni „Dudek” Landau z żydowskiej konspiracji. Niewiele wiedział o misji Jana; jego przełożony powiedział mu jedynie, że pojawi się bardzo ważna osoba i że jego zadaniem jest ochrona konspiracyjnego tunelu, którym Polak ma dostać się do getta. Tunel wykopały dzieci z getta pod kontrolą Żydowskiego Związku Wojskowego. […] Landau poprowadził Jan i Feinera tunelem, który liczył około czterdziestu metrów długości i miał niewiele więcej niż metr wysokości. Posuwali się na czworakach w absolutnej ciszy, którą na chwilę przerwało zduszone przekleństwo Jana, gdy uderzył głową o wystającą rurę.

W piwnicy po drugiej stronie Muranowskiej Feiner i Jan przebrali się w zniszczone ubrania z naszytą

gwiazdą Dawida na ramionach. W tym przebraniu wyszli na ulice getta. Feiner, który przed chwilą wyglądał bardzo elegancko, stał się teraz przygiętym do ziemi, schorowanym i żałośnie wyglądającym starym Żydem, jednym z wielu oczekujących na nieubłagany los. […]

Ruszyli ulicą w towarzystwie eskortującego ich mężczyzny. Ta część Warszawy zawsze był biedna i właśnie dlatego Niemcy zamienili ją w getto. Kamienice były tu niskie i odrapane, a ulice wąskie. Nazwy ulic wypisane były kaligraficznym pismem hebrajskim – takie było zarządzenie hitlerowców. Wszędzie widniały ruiny budynków, ale w przeciwieństwie do innych rejonów Warszawy nikt nie próbował niczego odbudowywać czy choćby tymczasowo zagospodarowywać.

Na ulicy mijały ich widma ludzi. „Nie było kawałka wolnego miejsca”, wspominał Jan. „Gdy szliśmy

wśród błota i gruzów, cienie czegoś, co kiedyś było mężczyzną lub człowiekiem, przemykały obok nas, wypatrując kogoś lub czegoś oczami płonącymi jakimś obłąkanym głodem i nienasyceniem”. Mury kamienic odbijały echa krzyków głodujących i obłąkanych, które mieszały się z głosami oferującymi przechodniom odzież w zamian za coś do jedzenia. Wokół roznosił się fetor, który Jan rozpoznał, gdy zobaczył nagie trupy dorosłych i dzieci leżące bezładnie w rynsztoku.

– Co to jest? – spytał Jan przyciszonym głosem.

– Gdy umiera Żyd – wyjaśniał spokojnie Feiner – rodzina zdejmuje z niego ubranie i porzuca na

ulicy. Gdyby chcieli go pogrzebać, musieliby zapłacić podatek od pochówku. Poza tym ubranie też się

przydaje. […]

Gdy szli kolejnymi ulicami, Feiner pokazywał Janowi wszystkie makabryczne szczegóły życia w getcie.

Mijali przykucnięte wzdłuż murów postacie, nieruchome i zapatrzone w nicość; tylko nieznaczne ruchy ciał wskazywały, że należą jeszcze do świata żywych. Feiner zatrzymywał się od czasu do czasu i powtarzał:

– Zapamiętaj to. Pamiętaj o tym.

W pewnym momencie na jednej z bocznych uliczek wybuchło zamieszanie i ludzie zaczęli uciekać. Feiner i drugi mężczyzna chwycili Jana pod ramiona i wepchnęli do jednej z bram.

– Szybciej! – zawołał Feiner. – Musisz to zobaczyć!

Weszli na górę po schodach. Z zewnątrz dobiegł ich odgłos wystrzałów. Feiner zaczął uderzać pięścią

w drzwi jednego z mieszkań. W drzwiach pojawiła się przestraszona i wyniszczona twarz. Feiner wtargnął do mieszkania, szukając okna wychodzącego na ulicę. Okna wychodziły jednak na podwórko, więc Feiner wybiegł i zaczął łomotać w drzwi mieszkania naprzeciw. Drzwi otworzyły się.

– Proszę się nie bać. Jesteśmy Żydami! – krzyknął do stojącej w korytarzu kobiety i jej płaczącego

dziecka.

Podbiegł do okna, przywołując Jana. Zaciągnął zasłony i ustawił emisariusza obok framugi. Przez szparę między zasłoną a framugą Jan zobaczył dwóch młodzieńców ubranych w mundury Hitlerjugend, młodzieżowej organizacji Trzeciej Rzeszy.

– Patrz! Zapamiętaj! – mówił gorączkowo Feiner. – Przyszli tu na polowanie.

Młodzieńcy stali na środku opustoszałej ulicy i uśmiechali się szeroko, a ich blond włosy połyskiwały

w słońcu. Jeden z nich trzymał w ręce pistolet i rozglądał się wokół. Drugi coś powiedział i obaj zaczęli się śmiać. Wtedy pierwszy wycelował i strzelił. Jan usłyszał dźwięk rozbitej szyby i krzyk bólu dochodzący z kamienicy obok.

Ten, który strzelił, wydał okrzyk radości, a jego kolega pogratulował mu. Judenjag – polowanie na Żydów – zakończyło się sukcesem. Obaj odwrócili się i spokojnie poszli dalej.

 

1 Jan – Jan Karski (właściwe nazwisko: Jan Kozielewski), uczestnik konspiracji i emisariusz Polskiego Państwa Podziemnego; jako naoczny świadek przedstawił alianckim przywódcom raport o zagładzie Żydów na terenie okupowanej Polski; wizyta Karskiego w getcie warszawskim w sierpniu 1942 r. została przygotowana przez działaczy żydowskiego ruchu oporu, którzy pragnęli poruszyć sumienie Zachodu tragicznym losem ginącego narodu; w wyprawie do getta towarzyszył mu Leon Feiner, działacz Bundu i ŻOB-u.

Pytania do tekstu: „Getto w relacji Jana Karskiego”

a) Wyjaśnij, kim byli Jan i Feiner. W jakim celu weszli do getta warszawskiego?

b) Odpowiedz, na czym polegał fenomen przemiany Feinera w „przygiętego do ziemi, schorowanego

i żałośnie wyglądającego starego Żyda”.

c) Scharakteryzuj wygląd getta i jego mieszkańców.

d) Dlaczego Feiner powtarzał Janowi, żeby zapamiętał oglądane sceny?

e) Opisz Judenjag, którego świadkami byli Feiner i Jan Karski.

Sprawdź, czy poprawnie zanalizowałeś tekst- Odpowiedzi- karta pracy 3

  1. Na zakończenie lekcji powtórzeniowych z literatury wojny i okupacji proponuję napisać rozprawkę. W swojej pracy powinniście wykorzystać informacje z ostatnich zajęć. Fragment tekstu źródłowego jest Wam dobrze znany, ponieważ był omawiany na zajęciach w kl. 4.

Temat pracy:

Na czym polega heroiczne tworzenie siebie? Rozważ problem i uzasadnij swoje stanowisko, odwołując się do fragmentu Zdążyć przed Panem Bogiem Hanny Krall i innych, wybranych przez siebie, tekstów kultury. Twoja praca powinna liczyć, co najmniej 250 słów.

Tekst źródłowy: fragment Zdążyć przed Panem Bogiem Hanny Krall

 Hanna Krall „Zdążyć przed Panem Bogiem”

– Widziałem kiedyś na Żelaznej zbiegowisko. Ludzie tłoczyli się na ulicy dookoła beczki – zwyczajnej drewnianej beczki, na której stał Żyd. Był stary, niski i miał długą brodę. Przy nim stało dwóch niemieckich oficerów. (Dwóch pięknych, rosłych mężczyzn przy małym, zgarbionym Żydzie.) I ci Niemcy wielkimi krawieckimi nożycami obcinali Żydowi po kawałku jego długą brodę, zaśmiewając się do rozpuku.

Tłum, który ich otaczał, też się śmiał. Bo obiektywnie było to naprawdę śmieszne: mały człowieczek na drewnianej beczce z coraz krótszą brodą, ginącą pod krawieckimi nożycami. Jak gag filmowy.

Nie było jeszcze getta, więc w tej scenie nie czuło się grozy. Z Żydem przecież nic strasznego się nie działo: tyle że można go było bezkarnie na tej beczce postawić, że ludzie zaczynali już rozumieć, że to jest bezkarne i że budzi śmiech.

Wiesz co?

Wtedy zrozumiałem, że najważniejsze ze wszystkiego jest nie dać wepchnąć się na beczkę. Nigdy, przez nikogo. Rozumiesz?

Wszystko to, co robiłem potem – robiłem dlatego, żeby nie dać się wepchnąć.

 

 Kilka wskazówek!

Pamiętaj, że Twoja rozprawka powinna zawierać – wstęp – rozwinięcie – zakończenie.

Pisząc rozprawkę zwróć uwagę na poprawność merytoryczną, kompozycję pracy, spójność i styl tekstu, poprawność językową oraz poprawność zapisu.

Praca nad rozprawką powinna się zawsze zaczynać od analizy tematu, który składa się z polecenia i dołączonego do niego tekstu literackiego (epickiego lub dramatycznego).

Temat, który Wam zaproponowałam do samodzielnej pracy składa się z trzech części:

  • Pytania, w którym zawarty jest problem: Na czym polega heroiczne tworzenie siebie?
  • Określenia czynności, które macie wykonać oraz wskazania materiału, na którym powinniście oprzeć swoje rozważania: Rozważ problem i uzasadnij swoje stanowisko, odwołując się do fragmentu Zdążyć przed Panem Bogiem Hanny Krall i innych, wybranych przez siebie, tekstów kultury.
  • Określenia minimalnej długości pracy (zawsze takiej samej): Twoja praca powinna liczyć, co najmniej 250 słów.

 

Życzę Wam owocnej pracy.

Wszelkie pytania dotyczące tematu proszę kierować na grupę, dziennik elektroniczny lub mój adres mailowy: b.kusiuk@wp.pl

Pozdrawiam- Bożena Kusiuk